Jump to content

Sylwester bez piro - krok w dorosłość czy nieposzanowanie własnej pasji?


Recommended Posts

Siema szwagry,

w tym roku po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się przywitać nowy rok na...sali balowej odpalając wyrzutnie konfetti i zimne ognie..... Jako piromiłośnik z 10 letnim stażem przeżyłem to kiepsko serio ? Pomimo świetnej atmosfery, wybranki serca i fajnych ludzi przed północą miałem strasznego doła. Oczywiście w ciągu ostatniego dnia roku strzelałem zgodnie z tradycją jednak brakowało tego klimatu...

Mieliście już takie doświadczenia? jak to przeżyliście? 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, PiroArt.eu napisał:

jeszcze jesteś do odratowania!

Hahahha, jestem i czekam na wyprzedaże :) Temat niczym praca inżynierska, nieprawdaż? :D

Link to post
Share on other sites

Nawet jakby w Sylwka nie udało się nic wystrzelić, to zrobiłbym to 1 stycznia, bo wtedy też można strzelać.

Link to post
Share on other sites
Guest
22 minuty temu, ponczo12496 napisał:

Siema szwagry,

w tym roku po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się przywitać nowy rok na...sali balowej odpalając wyrzutnie konfetti i zimne ognie..... Jako piromiłośnik z 10 letnim stażem przeżyłem to kiepsko serio ? Pomimo świetnej atmosfery, wybranki serca i fajnych ludzi przed północą miałem strasznego doła. Oczywiście w ciągu ostatniego dnia roku strzelałem zgodnie z tradycją jednak brakowało tego klimatu...

Mieliście już takie doświadczenia? jak to przeżyliście? 

 

Hydroksyzyna x3 dziennie, a w razie problemów z dojściem do siebie - kontakt z lekarzem rodzinnym :D 

 

Sylwester bez fajerwerków.... To trochę tak jakbyś miał dziewczynę przez 3-4 lata, a potem został sam i musiał znowu wrócić do robótek ręcznych? :P 

 

Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o mnie, to na razie z wyjątkiem spędzenia Sylwestra w domu akceptuję tylko jedną możliwość - domówkę z przyjaciółmi, na którą będę mógł przynieść swoje fajerwerki i normalnie je odpalić. Wiem co znaczy Sylwester bez tej możliwości, rok 2015 witałem po drugiej stronie Atlantyku. Odbyłem wtedy naprawdę wspaniałą, niezapomnianą podróż, ale mimo to w Sylwestra było mi przykro. Kiedy była godzina 18:00 i uświadomiłem sobie że w Polsce jest północ, fajerwerki i zabawa, a mnie to omija i skazany jestem na kolejny rok czekania, byłem naprawdę smutny, tym bardziej że tego wieczora wpadłem w stan podgorączkowy, a do tego strasznie bolał mnie kark i szyja (przewiało mnie podczas nocnego zwiedzania). 31 grudnia był jedynym niemiłym dniem całej cudownej, trzytygodniowej podróży. Zastanawiałem się czy moja pasja przetrwa taką dwuletnią rozłąkę, ale nie tylko ocalała, lecz jeszcze bardziej się umocniła. Wtedy zaczynałem jednak dopiero liceum, teraz przybyło mi jeszcze parę lat i rysuje się coraz więcej perspektyw spędzenia Sylwestra, z których najważniejszą mimo wszystko jest strzelanie na swoim terenie. Póki co nie mam dziewczyny, ale niezależnie od realiów zawsze będę dążył do tego, aby w sylwestrowych planach znalazło się miejsce na fajerwerki. Bo wszyscy wiecie jak bardzo jest to dla mnie ważne i jak celebruję każdego Sylwestra. Wątpię czy byłbym w stanie przekonać się do strzelania 1 stycznia. 

Link to post
Share on other sites

Miałem w 2013r. Nawet w ciągu tamtego roku miałem sen, że sylwestra spędzam bez fajerwerek. Wszystko zależy od podejścia.

Wiele lat z rzędu spędzałem sylwestra z fajerwerkami na domówkach czy w domu i czułem pustkę, że prócz fajerwerek nie wykorzystuję potensjału tego dnia/nocy. Od 2012 spędzam sylwestra na balach. Doskonale mi to pasuje, bo uwielbiam tańczyć. Co więcej wiele lat organizowałem pokazy w nowy rok. Zamiast spać i wypoczywać spinałem się by dograć pokaz.

Natomiast odnotowuję problem innego typu. W 2015 byłem na fenomenalnym sylwestrze, gdzie przetańczyłem całą noc do ulubionej muzuki. Wszystko było doskonale, a o północy miałem widok na sporą część Poznania. W kolejnych latach udało się na bal wyjść większą grupą. Teraz czuję, że już mi to spowszechniało i znów potrzebuję czegoś innego. Nawet wiem co to jest... Domówka we własnym domu z pakietem all inclusive od wieczora do rana w przystrojonym domu i z pokazem na własnym ogrodzie o północy. Tylko wiem, że w najbliższych latach jeszcze tego nie zrealizuję. Przynajmiej w 100%.

Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Bartekeuro napisał:

Zawsze można strzelić 1 stycznia , albo zabrać parę kostek na bal :) Jeszcze nie umierasz :P

Bartek, sam jako mieszkaniec miasta wiesz, że nawalanka na osiedlach o północy daje taki klimat, że klękajcie narody :D To jest nie do odtworzenia. 

Co do strzelania 1 stycznia, ja nie czułem klimatu :( i została mi połowa stuffu...

Link to post
Share on other sites

W tym roku poczułem coś 1 raz od 28 lat :P Na filmach będzie widać :P Też mi zostało dużo w tym roku :) Są plusy, wystarczy jakas jedna 50 mm teraz , i mniejszy wydatek.

Link to post
Share on other sites

Miałem też skromniej w tym roku strzelać, ale sobie pomyślałem, jakbym to przeżył? I dobrze zrobiłem, że kupiłem tak jak co roku bo dopiero poczułem wieczorem co bym czuł jak się klimat zaczął robić :D Więc później sobie pomyślałem, że jednak w życiu nie ma co sobie żałować, są takie momenty i chwile, że trzeba zaszaleć ?

Link to post
Share on other sites
  • 9 months later...

Ja sobie nie wyobrażam takiego Sylwestra :D Zawsze byłem odpowiedzialny za pirotechnikę, a za małolata jeździłem z ojcem wybierać jak samemu jeszcze nie można było kupić legalnie. Teraz ponad 20 na karku, a nadal przez cały rok szukam wyrzutni, przeglądam efekty, czytam, porównuję. Może nie jestem jakimś ekspertem, a poważniejsze pokazy tworzę odkąd zacząłem sam na siebie zarabiać, ale jednak nie dałbym rady tego odpuścić. Przygotowanie pokazu, połączenie wszystkiego, obliczenie żeby wszystko zgrało się w czasie, dobranie efektów...ahh ❤️ aż się rozmarzyłem xD Część znajomych mi mówi, że to strata kasy, że po co wywalać pieniądze w niebo, ale ja z tego nie zrezygnuję. A Sylwester to dla mnie okazja, gdzie musze być na domówce lub u siebie w domu. Żadne bale, imprezy masowe w grę nie wchodzą. Tańczyć nie lubię, muzyki imprezowej nie słucham. Zamiast za wejściówkę 300zł wolę kupić jakaś kostkę XD

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Koledzy na imprezy to chodzi się w ciągu roku a ostatni dzień służy do przemyśleń typu:

-jak przeżyłem ten rok

-czy wszystkiego mam dość (pirotechnika)

-czy zdążę to odpalić 

-czy może zdążę coś dokupić bo w biedrze jest promo -50% na drugi produkt 

-o której godzinie co i gdzie

-czy starczy pamięci w aparacie na ew nagrywki ? 

-ehh znowu będzie trzeba czekać rok muszę wykorzystać dzień jak najlepiej 

 

Aaa sylwester bez pirotechniki to jak 01.11 bez znicza itp 

Edited by przemo312132
Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Nigdy w swoim życiu nie przeżyłem takiego sylwestra od czasu jak zacząłem strzelać. Czasem było tego więcej, czasami niestety mniej, ale w mojej wielo letniej karierze pirotechnika zawsze strzelałem. Współczuje takie sylwestra. To piękny zwyczaj, a to dziwaczne nostalgiczne sylwestrowe uczucie jest piękne. 

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Ja to chyba nawet o lasce będę odpalał?.Kocham fajerwerki po prostu. Nie wyobrażam by miało ich zabraknąć. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 10 months later...

Sam nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem, i lepiej by tak pozostało ;) skromnie bądź bogaciej ale zawsze z tradycją. Nie wyobrażam sobie również całkowitego nie strzelania i braku tego niesamowitego klimatu. :f_a:

Link to post
Share on other sites

Ja za to po sylwestrze 2013/2014 miałem faktycznie przesyt fajerwerków. Strzelałem pojedynczo przez dokładnie 2h i 45 min. Skończyłem koło 3....

Nie sądziłem, że taka sytuacja mogła by mieć miejsce, ale wiecie co Wam powiem? Bardzo się z tego cieszę z perspektywy tych już 7 lat.

Dlaczego? Otóż wtedy każdy kolejny Sylwester był z mniejszą ilością piro, byłem tez na sali parę razy i to miało swój nie powtarzalny klimat. Wtedy strzelałem właśnie 1.01 - fakt, nie ma już tego klimatu jednak jeśli ma się grupkę kilku osób co to lubią to klimat się pojawia. Chociaż z tym to jest ciężko kogoś zmusić po całej nocy na kacu aby ogarnął się na samo oglądanie fajerwerków.

Nie wiem czy dla nie których fajerwerki to nie coś takiego jak narkotyki dla narkomana. Ja np nie wyobrażam sobie abym miał nie strzelić chociaż 1 wyrzutnią.

Od zeszłego roku jednak zacząłem bawić się w 'projekty' i różne łączenia - i fan z tego starego prawie już prawie 30 letniego chłopa powrócił.🤩

Link to post
Share on other sites

Dlatego osobiście nie widzę u siebie jakiegoś potężnego stuffu. Ja fajerwerków nie odpalam, nie oglądam, ja je przeżywam :D W moich wyobrażeniach dotyczących idealnego stuffu ciągle coś się zmienia, dążę do jakiegoś złotego środka, ale on zawsze pozostaje nieuchwytny, zawsze jest coś, co można zrobić lepiej. Zależy mi na tym, by każdą wyrzutnię, każdy wystrzał zapamiętać, porównać, docenić, by nie zmęczyć się strzelaniem. Może to dlatego nigdy bezpośrednio po 31 grudnia nie poczułem nasycenia i zmęczenia pirotechniką, lecz przeciwnie - widowisko o północy dawało mi jeszcze więcej energii i motywacji utwierdzającej w przekonaniu, że pasja jest prawdziwa. I Sylwestra spędzonego z własnej woli bez piro na razie sobie nie wyobrażam. O ile w ogóle kiedyś sobie wyobrażę.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...