Trzymam piro w szafach w pokoju, w którym nocuję. Czasami mam wrażenie, że jak już mam dużo piro zebrane i pośpię dłużej w pokoju, to że częściej boli głowa. To nie musi być jednak wina piro, bo mam też wrażenie, że częściej boli głowa, gdy ma się dłuższe włosy, widocznie wtedy się jakoś głowa bardziej przegrzewa przez sen.
Na strychu nie trzymam, bo wtedy jakoś mi na umyśle niewygodnie, że pirotechnika jest poza moją kontrolą. Poza tym, tam temperatury latem są wyższe niż na podwórku przy max słońcu, ale wciąż nie na tyle, aby coś się tam zapaliło, ale jednak nie chciałbym tam trzymać. Na forum jest ktoś, kto trzyma na poddaszu przy dużej izolacji materiału poddasza i jest ok.
Byleby nie suszyć na piecu, bo słyszałem różne historie, w tym z mojej okolicy. Nie trzymałbym też bezpośrednio na kaloryferze lub zbyt blisko kaloryfera. Lepiej na zapas być ostrożnym niż na zapas ryzykować.
Niektóre hurtownie przez cały rok trzymają piro w kartonach na paletach w blaszanych garażach na podwórkach. Piro kupione tam wypala normalnie, chociaż wydaje się, że miejsce nie jest idealnie zabezpieczone przed wilgocią i dostaje się para z podwórka podchodząca spod przerwy między wylewką (fundamentami) a blachą. Oczywiście za każdym razem, gdy robiłem tam zakupy, to trzymałem później piro przez miesiąc w domu.