Dzisiaj miałem wypadek, ale to raczej przez mój nierozsądek a nie fajerwerki.Robiłem coś takiego: brałem pozostałości z rzymskiego ognia,wgładałem do środka Moona, odpalałem i szybko wystawiałem przez okno.Niestety za drugim razem nie zdążyłem wystawić i rakieta wybuchła w domu,a byłem bardzo blisko wybuchu,a obok stała paczka picolaków(na szczęście się nie zapaliła).Nic mi się nie stało,oprócz pisku w uszach i strachu.Ale przynajmniej mam nauczkę, żeby nie robić takich głupstw.