Jump to content
zk1959

To be, or not to be ! Przyszłość rynku pirotechnicznego w Polsce.

Recommended Posts

Zapewne nie umknęło Waszej uwadze, że nasze środowisko zostało zaatakowane przez anty-fajerwerkowców – pseudo-ekologów i niby miłośników zwierząt. Udało im się skutecznie zablokować sylwestrowe pokazy w kilku większych miastach i przekonać ??? Jurka Owsiaka do rezygnacji ze „światełka”. Niestety, ale na tym się nie skończy !

Anty- już się zorientowali, że pomimo podjętej akcji, w Sylwestra, ale także przed i po, w całej Polsce, w każdym mieście i wsi, odpalono całą masę fajerwerków. Możemy być pewni, że podejmą próby wymuszenia urzędowych decyzji o zablokowaniu lub czasowym ograniczeniu sprzedaży fajerwerków, oraz wprowadzeniu stałego lub czasowego zakazu używania sztucznych ogni. Niestety, ale prawdopodobnie część sieci handlowych profilaktycznie zrezygnuje ze sprzedaży fajerwerków, podobnie jak z żywych karpi, aby zaprezentować się jako pro-ekologiczne, bo to teraz takie modne. Ponadto część klientów jest zdezorientowana, bo przez gadki w mediach nie mają pewności czy sprzedaż i używanie fajerwerków jest jeszcze legalne. To wszystko może w zagrozić stabilności całej branży. Znowu będziemy jeździć po fajerwerki za granicę, a pokazy oglądać wyłącznie w telewizji.

Ponieważ wszelkie instytucje i urzędy reagują wyłącznie na głosy, które do nich docierają, nawet jeśli nie odzwierciadlają opinii większości, to bez podjęcia stosownych działań z naszej strony, możemy być pewni, że zakazy się pojawią. Stowarzyszenia pirotechniczne przygotowują pewne przeciwdziałania, ale ich realizacja wymaga sformalizowania i czasu, a tego mamy niestety niewiele, bo sezon letnich imprez plenerowych jest za progiem, a do kolejnego Sylwestra też już nie daleko.

Na przykład, nie będzie pokazu pirotechnicznego na tegorocznych Wiankach w Warszawie, który oglądało corocznie około 100 tysięcy widzów. Nie będzie, bo tak zdecydowali urzędnicy, próbując w ten sposób pokazać, bez wysiłku i bez kosztów, że niby coś robią dla środowiska ! Kto im dał takie prawo ? Na pewno nie wyborcy, bo nikt ich nie pytał, czy się zgadzają aby ograniczyć im prawo do preferowanych form rozrywki ! Trzeba uświadomić naszym "przedstawicielom", że stając po stronie garstki w rzeczywistości stają przeciw większości.

Rzucone w przestrzeń publiczną hasło - fajerwerki szkodzą środowisku, nie może być tak bezrefleksyjnie akceptowane ! Gdyby tak w rzeczywistości było, to wszystkie pro-ekologiczne społeczeństwa już dawno zakazałyby używania fajerwerków, a tak nie jest ! Ewentualne ograniczenia w różnych krajach wynikają wyłącznie z różnie zdefiniowanych zasad bezpieczeństwa. Prawie każda stolica, od Sydney do Rio de Janeiro, przywitała 2019 rok pokazem sztucznych ogni. Warszawa na tym tle wypadła wyjątkowo źle. Dowody dostępne na YouTube.

Koleżanki i Koledzy ! Organizujcie się w socjal mediach i wywierajcie presję na lokalne samorządy, instytucje i urzędy. Pytajcie i żądajcie uzasadnionych odpowiedzi. Informujcie, wywołujcie dyskusje, argumentujcie za, przekonujcie ! Można w tym celu wykorzystać portale internetowe urzędów i instytucji kultury. Nie wystarczą pojedyncze głosy, czy wpisy, to musi być szeroka akcja interwencyjna. To być, albo nie być, dla rynku pirotechniki w Polsce !

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, zk1959 napisał:

Zapewne nie umknęło Waszej uwadze, że nasze środowisko zostało zaatakowane przez anty-fajerwerkowców – pseudo-ekologów i niby miłośników zwierząt. Udało im się skutecznie zablokować sylwestrowe pokazy w kilku większych miastach i przekonać ??? Jurka Owsiaka do rezygnacji ze „światełka”. Niestety, ale na tym się nie skończy !

Anty- już się zorientowali, że pomimo podjętej akcji, w Sylwestra, ale także przed i po, w całej Polsce, w każdym mieście i wsi, odpalono całą masę fajerwerków. Możemy być pewni, że podejmą próby wymuszenia urzędowych decyzji o zablokowaniu lub czasowym ograniczeniu sprzedaży fajerwerków, oraz wprowadzeniu stałego lub czasowego zakazu używania sztucznych ogni. Niestety, ale prawdopodobnie część sieci handlowych profilaktycznie zrezygnuje ze sprzedaży fajerwerków, podobnie jak z żywych karpi, aby zaprezentować się jako pro-ekologiczne, bo to teraz takie modne. Ponadto część klientów jest zdezorientowana, bo przez gadki w mediach nie mają pewności czy sprzedaż i używanie fajerwerków jest jeszcze legalne. To wszystko może w zagrozić stabilności całej branży. Znowu będziemy jeździć po fajerwerki za granicę, a pokazy oglądać wyłącznie w telewizji.

Ponieważ wszelkie instytucje i urzędy reagują wyłącznie na głosy, które do nich docierają, nawet jeśli nie odzwierciadlają opinii większości, to bez podjęcia stosownych działań z naszej strony, możemy być pewni, że zakazy się pojawią. Stowarzyszenia pirotechniczne przygotowują pewne przeciwdziałania, ale ich realizacja wymaga sformalizowania i czasu, a tego mamy niestety niewiele, bo sezon letnich imprez plenerowych jest za progiem, a do kolejnego Sylwestra też już nie daleko.

Na przykład, nie będzie pokazu pirotechnicznego na tegorocznych Wiankach w Warszawie, który oglądało corocznie około 100 tysięcy widzów. Nie będzie, bo tak zdecydowali urzędnicy, próbując w ten sposób pokazać, bez wysiłku i bez kosztów, że niby coś robią dla środowiska ! Kto im dał takie prawo ? Na pewno nie wyborcy, bo nikt ich nie pytał, czy się zgadzają aby ograniczyć im prawo do preferowanych form rozrywki ! Trzeba uświadomić naszym "przedstawicielom", że stając po stronie garstki w rzeczywistości stają przeciw większości.

Rzucone w przestrzeń publiczną hasło - fajerwerki szkodzą środowisku, nie może być tak bezrefleksyjnie akceptowane ! Gdyby tak w rzeczywistości było, to wszystkie pro-ekologiczne społeczeństwa już dawno zakazałyby używania fajerwerków, a tak nie jest ! Ewentualne ograniczenia w różnych krajach wynikają wyłącznie z różnie zdefiniowanych zasad bezpieczeństwa. Prawie każda stolica, od Sydney do Rio de Janeiro, przywitała 2019 rok pokazem sztucznych ogni. Warszawa na tym tle wypadła wyjątkowo źle. Dowody dostępne na YouTube.

Koleżanki i Koledzy ! Organizujcie się w socjal mediach i wywierajcie presję na lokalne samorządy, instytucje i urzędy. Pytajcie i żądajcie uzasadnionych odpowiedzi. Informujcie, wywołujcie dyskusje, argumentujcie za, przekonujcie ! Można w tym celu wykorzystać portale internetowe urzędów i instytucji kultury. Nie wystarczą pojedyncze głosy, czy wpisy, to musi być szeroka akcja interwencyjna. To być, albo nie być, dla rynku pirotechniki w Polsce !

Niestety, ale nasza interwencja, działania są już dość mocno spóźnione. Teraz tylko bardzo duży nakład sił jest w stanie jakoś walczyć z tym trendem. Według naszych obserwacji problemów jest kilka:

- to przede wszystkim importerom powinno bardziej zależeć, żeby z tym trendem walczyć. Na rynku istnieje konkurencja to oczywiste, ale firmy mogą przyjąć jedną, wspólną taktykę co do tej sprawy. Każda z lokalnych firm, która walczy z tym problemem w nazwijmy to swoim regionie prowadzi te działania samotnie i często jest skazana na durną polemikę ze środowiskami ANTY. Odkąd problem się pojawił (u nas to ok. 3 sezony temu) dalej jako branża nie spotkaliśmy się razem np. przy okazji jakiejś prezentacji i nie omówiliśmy tego problemu, nie przyjęliśmy strategii. Okazji było wiele. Dominuje chyba nastawienie "jakoś to będzie"

- większości ludziom fajerwerki są po prostu obojętne, tzn. nie zabierają w tej sprawie głosu, nie angażują się. Mają swoje poważniejsze problemy i temat omijają. Największym problemem są mieszkańcy zazwyczaj miast z syndromem Bambiego (swoją drogą ciekawe zjawisko, poczytajcie). Są oni bardzo zmobilizowani i aktywni  - a tego nam brakuje. Zazwyczaj mówią jednym głosem, jakiekolwiek argumenty do nich średnio trafiają ALE za to tworzy się temat, dyskusja i rozgłos przede wszystkim w mediach lokalnych, forach i FACEBOOKU. Zwolennicy fajerwerków często prowadzą dyskusję w nieodpowiedni sposób, co źle wpływa na obraz całej branży. Przykład: prowadziliśmy dyskusję na FP na Facebooku, gdzie padło pytanie o sens fajerwerków na imprezie miejskiej. Odpowiedzi jakie często się pojawiają to: bo lubię wkur*** sąsiada petardami, bo lubię jak pies sąsiada szczeka itp. Pisząc taki komentarz jest on widoczny automatycznie przez większość znajomych użytkownika, taki komentarz idzie dalej w świat i tak oto tworzy się negatywne skojarzenie z fajerwerkami. Musimy prowadzić odpowiedzialną dyskusję, która od razu będzie sensownie obalać ich tezy (środowisk ANTY). Podkreślam, że w sposób rzeczowy i kulturalny

- media jakie mamy takie mamy. Byle była oglądalność, klikalność itp. W tym roku przyjrzeliśmy się np. lokalnym gazetom. Ilość błędnych informacji i "dobrych rad" jest porażająca. Nazywanie wszystkich fajerwerków racami, noworoczny pokaz w mieście wykonany jest z głośnych petard, po odpaleniu petardy odrzuć ją od siebie, fajerwerki trzymamy z dala od twarzy, używać fajerwerków można tylko 31 i 1, zakazy lokalne puszczania fajerwerków - poziom dziennikarstwa dno, ale taka informacja właśnie idzie w świat. Jako lokalny sklep zażądaliśmy sprostowania takiego artykułu. Portal artykuł usunął, ale sprostowania już nie napisał, informacja poszła w świat.

- tworzenie sztucznych ankiet, często ze źle zadanym pytaniem a potem wykorzystywanie tych wyników do  tworzenia nagonki. Przykład poniżej Koszalininfo, który we współpracy z lokalnym działaczem o raczej lewicowych poglądach stworzyli taką ankietę. Gdyby nie głosy ludzi z tego forum, funpageów stron z fajerwerkami ta ankieta poszłaby świat w wynikiem dla nas bardzo kiepskim. Dodamy, że podczas trwania ankiety jedna z radnych wystąpiła na radzie o zakaz pokazów fajerwerków zainspirowana ankietą z innego miasta i jej wynikami. 

przykładów pewnie znajdzie się więcej, to są takie, które od razu pojawiają nam się w głowie. Chcielibyśmy wierzyć w to, że jako branża się "połączymy" i tę walkę wygramy

56659821_337109833824842_2844147405203439616_n.jpg

56726547_268859497334450_8528655321470599168_n.jpg

56866433_409739746506727_5784297212192227328_n.jpg

56702218_430258827729328_5927286573375684608_n.jpg

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Dubaju jednego roku były lasery a potem znowu wrócili do fajerwerek. Mam nadzieję, że i u nas się opamiętają.

3 minuty temu, PiroArt.eu napisał:

Niestety, ale nasza interwencja, działania są już dość mocno spóźnione. Teraz tylko bardzo duży nakład sił jest w stanie jakoś walczyć z tym trendem. Według naszych obserwacji problemów jest kilka:

- to przede wszystkim importerom powinno bardziej zależeć, żeby z tym trendem walczyć. Na rynku istnieje konkurencja to oczywiste, ale firmy mogą przyjąć jedną, wspólną taktykę co do tej sprawy. Każda z lokalnych firm, która walczy z tym problemem w nazwijmy to swoim regionie prowadzi te działania samotnie i często jest skazana na durną polemikę ze środowiskami ANTY. Odkąd problem się pojawił (u nas to ok. 3 sezony temu) dalej jako branża nie spotkaliśmy się razem np. przy okazji jakiejś prezentacji i nie omówiliśmy tego problemu, nie przyjęliśmy strategii. Okazji było wiele. Dominuje chyba nastawienie "jakoś to będzie"

- większości ludziom fajerwerki są po prostu obojętne, tzn. nie zabierają w tej sprawie głosu, nie angażują się. Mają swoje poważniejsze problemy i temat omijają. Największym problemem są mieszkańcy zazwyczaj miast z syndromem Bambiego (swoją drogą ciekawe zjawisko, poczytajcie). Są oni bardzo zmobilizowani i aktywni  - a tego nam brakuje. Zazwyczaj mówią jednym głosem, jakiekolwiek argumenty do nich średnio trafiają ALE za to tworzy się temat, dyskusja i rozgłos przede wszystkim w mediach lokalnych, forach i FACEBOOKU. Zwolennicy fajerwerków często prowadzą dyskusję w nieodpowiedni sposób, co źle wpływa na obraz całej branży. Przykład: prowadziliśmy dyskusję na FP na Facebooku, gdzie padło pytanie o sens fajerwerków na imprezie miejskiej. Odpowiedzi jakie często się pojawiają to: bo lubię wkur*** sąsiada petardami, bo lubię jak pies sąsiada szczeka itp. Pisząc taki komentarz jest on widoczny automatycznie przez większość znajomych użytkownika, taki komentarz idzie dalej w świat i tak oto tworzy się negatywne skojarzenie z fajerwerkami. Musimy prowadzić odpowiedzialną dyskusję, która od razu będzie sensownie obalać ich tezy (środowisk ANTY). Podkreślam, że w sposób rzeczowy i kulturalny

- media jakie mamy takie mamy. Byle była oglądalność, klikalność itp. W tym roku przyjrzeliśmy się np. lokalnym gazetom. Ilość błędnych informacji i "dobrych rad" jest porażająca. Nazywanie wszystkich fajerwerków racami, noworoczny pokaz w mieście wykonany jest z głośnych petard, po odpaleniu petardy odrzuć ją od siebie, fajerwerki trzymamy z dala od twarzy, używać fajerwerków można tylko 31 i 1, zakazy lokalne puszczania fajerwerków - poziom dziennikarstwa dno, ale taka informacja właśnie idzie w świat. Jako lokalny sklep zażądaliśmy sprostowania takiego artykułu. Portal artykuł usunął, ale sprostowania już nie napisał, informacja poszła w świat.

- tworzenie sztucznych ankiet, często ze źle zadanym pytaniem a potem wykorzystywanie tych wyników do  tworzenia nagonki. Przykład poniżej Koszalininfo, który we współpracy z lokalnym działaczem o raczej lewicowych poglądach stworzyli taką ankietę. Gdyby nie głosy ludzi z tego forum, funpageów stron z fajerwerkami ta ankieta poszłaby świat w wynikiem dla nas bardzo kiepskim. Dodamy, że podczas trwania ankiety jedna z radnych wystąpiła na radzie o zakaz pokazów fajerwerków zainspirowana ankietą z innego miasta i jej wynikami. 

przykładów pewnie znajdzie się więcej, to są takie, które od razu pojawiają nam się w głowie. Chcielibyśmy wierzyć w to, że jako branża się "połączymy" i tę walkę wygramy

56659821_337109833824842_2844147405203439616_n.jpg

56726547_268859497334450_8528655321470599168_n.jpg

56866433_409739746506727_5784297212192227328_n.jpg

56702218_430258827729328_5927286573375684608_n.jpg

Youtuberzy też nie pomagają, propagują patologię a potem dzieci ich naśladują i wrzucają wysrywy do internetu a wystarczy, że jakiś pismak to podłapie i kaplica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Youtuberzy to tylko o kasie myślą i popularności. 90% z nich nie ogarnia, że zaraz ta kaska może się skończyć jakby zakazali sprzedaż. Takie krótkowzroczne samolubne myślenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktycznie, gdy się analizuje sytuację to widać, że źródeł obecnego problemu jest wiele. Na przykład:

1/ głupota niektórych "fanów" fajerwerków, załóżmy że wynikająca z ich młodego wieku, a nie wrodzona, którzy katują sąsiadów hukiem petard, jakby faktycznie chcieli przegnać jakieś okoliczne demony. Niestety, wspierają ich niektórzy dystrybutorzy, oferując skrajnie duże i niebezpieczne petardy. To właśnie rodzi niechęć do fajerwerków w niektórych środowiskach np. u właścicieli psów.

2/ wszelkiej maści urzędnicy, samorządowcy, działacze szukają tematów, na których łatwo się wybić. Fajerwerki idealnie się do tego nadają, bo mają swoich przeciwników, na których można się powołać. Poza tym urzędnikom często pasuje, że fajerwerki są be, bo można je wyciąć z programu imprezy, zaoszczędzić sobie pracy i trochę kasy. Jak się jeszcze zadeklaruje, że zaoszczędzone pieniądze pójdą np. na głodne dzieci, to można w kolejnych wyborach trafić klika punktów więcej.

3/ nie wiem dlaczego, może to kwestia 50 lat komuny, ale nasze społeczeństwo jest w większości absolutnie bierne, nie próbuje walczyć o swoje, bierze to co mu łaskawie władza daje, i jeszcze się jej nisko kłania. No chyba, że czegoś nie dostanie, to wtedy pomstuje, ale zapał ma niewielki i szybko mu przechodzi. Dlatego gdy jakaś nawet mała grupa, jak anty-fajerwerkowcy, jednak się postawi to władza idzie jej na rękę byle mieć spokój.

itd. itp.

Dlatego, tak jak uprzednio napisałem, jedynym sposobem zatrzymania obecnego fatalnego dla nas trendu, jest współdziałanie, budowanie pozytywnego wizerunku, i naciskanie na urzędy. Pokaz sztucznych ogni w Sylwestra jest standardem na świecie. W tysiącach miejsc na odbywają się cyklicznie pokazy, festiwale i konkursy pirotechniczne. Praktycznie żadne większe wydarzenie np. sportowe nie odbywa się bez fajerwerków.  Pamiętam czasy gdy jedyne pokazy w Polsce wykonywali smutni panowie bez palców z Kupskiego Młynu. Nie chcę aby one wróciły i Wam tego nie życzę :)

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak tak, w końcu jestem bo i temat mi bliski, choć nieprzyjemny.

Jak dla mnie podstawą do działania będzie solidarność w branży, otwartość i odłożenie argumentów biznesowych na poczet wspólnego działania, tak na prawdę, dla dobra nas wszystkich. Niestety ciężko mi patrzeć w przyszłość jeśli działające stowarzyszenie jest grupą zamkniętą, która nie jest w stanie w tak kluczowej sprawie działać jednomyślnie. To właśnie jednomyślność i ilość zrzeszonych firm stanowiła by o skuteczności działań i odpowiednim zapleczu finansowym działań PR i marketingowych. Jest mnóstwo firm działających od lat w branży i wcale nie małych które z jakiś powodów (czyt. biznesowych) nie są zapraszane do grupy. Jestem wręcz zażenowany że w obliczu takiego bezpośredniego zagrożenia funkcjonowania całej branży nadal są firmy w stowarzyszeniu widzące tylko swój czubek nosa.

Także myślę że działania muszą być prowadzone niemalże błyskawicznie ale powinny się zacząć od "nas samych".

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzie dwóch polaków, tam trzy zdania.
Fakt, mamy problem z dogadywaniem się.
Większość firm jest w rękach osób, które trafiły do branży całkiem przypadkiem.
Nie są zainteresowane współpracą, bo wszystkich postrzegają jako konkurentów.
Natomiast Ci z pasją jakoś się nie przebili i nie zrobili kariery biznesowej.
Ukłony dla Janusza Maślaka.
Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki zawsze było hermetyczne, i to się chyba nie zmieni.
Stowarzyszenie Pirotechników Widowiskowych przyjmowało wszystkich, ale pracować nie miał kto, więc w końcu zostało rozwiązane.
Może już pora aby młodsi pomyśleli o zorganizowaniu się :)
Przed nimi wiele lat pracy i użerania się z urzędnikami, a do załatwienia zostało jeszcze bardzo wiele spraw.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Importerom chyba też średnio zależy, nie będzie fajerwerków w polsce to będą sprzedawać gdzie indziej. W bombashopie można było kupić legalne i nielegalne produkty importerów i żaden nic nie zrobił. Mieli lekko mówiąc wyjebane na to co tam się dzieje i czy odbije się czkawką i czy branża oberwie rykoszetem. Więc czemu by mieli się teraz jednoczyć?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma gdzieś tak samo jak wybierają rządy tego kraju. Czy to PO czy PiS. Głosują byle zagłosować, ale potem narzeka każdy. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety ciężko jest wprowadzić młodą krew bez otwarcia się na nowych członków, to samo sobie zaprzecza... 

Jak dobrze wiemy tu cały czas działają układy wypracowane przez lata a każdy "młody" postrzegany jest jako zagrożenie tych układów... 

W kontekście działania myślę że zrzucenie wszystkiego na importerów by było zbyt dużym uproszczeniem, którego jak na mój gust nie ma szans osiągnąć 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będzie nas - nie będzie importerów. Piszę to świadomie. Trend rozleje się po innych krajach i bajka się skończy. Rozmawiając z zaprzyjaźnionymi firmami zza południowej granicy widzimy jak jest. Mają te same obawy, podobne problemy. Mimo wszystko nie musimy brać z nich przykładu i możemy wypracować własną politykę

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, firawerkoman napisał:

Niestety ciężko jest wprowadzić młodą krew bez otwarcia się na nowych członków, to samo sobie zaprzecza... 

Jak dobrze wiemy tu cały czas działają układy wypracowane przez lata a każdy "młody" postrzegany jest jako zagrożenie tych układów... 

W kontekście działania myślę że zrzucenie wszystkiego na importerów by było zbyt dużym uproszczeniem, którego jak na mój gust nie ma szans osiągnąć 

Miałem na myśli utworzenie przez zainteresowanych własnego stowarzyszenia, które pomagałoby im rozwiązywać bieżące problemy np. interpretować zmiany przepisów, dostosowywać do nich swoje firmy, ewentualnie wpływać na procesy ich tworzenia. Z przedsiębiorcą, nawet dużym, instytucje państwowe nie chcą rozmawiać, ale organizację branżową muszą dopuścić do procedury tworzenia prawa. SPW miało duży udział w tworzeniu pierwszych ustaw i rozporządzeń, potem niestety przestało uczestniczyć w pracach, a kolejne poprawki były coraz gorsze. Nieobecni głosu nie mają !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat bombashopu i zapewne jakiś innych miejsc, firm to temat rzeka i nie warto go ciągnąć, choć jeśli importer komuś sprzedaje znaczne ilości a nie jest to firma strzelająca - to chyba coś jest na rzeczy - kolejny temat rzeka w związku nadzoru, przepisów. W końcu teoretycznie jeśli chodzi o F4 to zazwyczaj hurtownik-firma strzelająca jest klientem końcowym takich materiałów... - a dokładnie wiadomo ile ich jest!! Bo muszą mieć pozwolenia!

Ale co tam to powinna być dyskusja w większym gronie i to pełnym.

 

Szerze też uważam że główne działania i pomysły powinny wyjść od importerów, tu nie chodzi o przepisy, a próbę wytłumaczenia, przekazania niekoniecznie wiedzy ale podejścia. Nie mówimy o wąskiej grupie ale już swego rodzaju ruchu społecznym, demagogi, chęci wybicia się jednostki politycznej i oby to niebyła próba zmiany mentalności zwykłego Kowalskiego.
Firmy hurtownicy nawet jeśli gdyby się w jakiś sposób dogadali (a dobrze wiemy że pewne firmy B nie będą rozmawiać z firmą C, a firma A nigdy nie przyzna racji firmie B i C) nie są w stanie finansowo ani logistycznie dorównać importerom. Nie twierdze że importerzy są kolegami i się dogadają... ale jest ich mniej, jeśli oni zaczną sprzedawać mniej to będą wiedzieli że coś jest nie tak. Mniejsza sprzedaż -> mniej zamówionych kontenerów -> wyższa cena za mniejsze ilości zamówione w Chinach. Czyli w pewnym sensie i tak mocniej odbije się to na cenach fajerwerków i mniejszej sprzedaży w namiotach, bo za drogo. - czyli obrywa każdy!
Jestem pewien że na chwilę obecną żaden importer nie przedstawi oficjalnego stanowiska, nie wypowie się w tym temacie oraz nie zdradzi czy jakieś działania są, będą lub czy mają to gdzieś. - ale domyślam się że nie mają gdzieś bo sprzedaż fajerwerków to ich zyski i wypłaty dla pracowników.

Z chęcią porównał bym PL do Sydney, Dubaiu, NY, Vallenci - bo tam strzelają, wolno itp itd... ale chyba na razie "nam" społeczeństwu daleko do nich mentalnie.

 

Stowarzyszenie to fajna instytucja.... Którą Państwo przynajmniej powinno słuchać.
Szczerze nawet jak była/jest chęć takiej inicjatywy uważam że ciężko było by zapoczątkować to bez osób z doświadczeniem i wiedzą w takiej kwestii... Można powiedzieć choć Kuba  i Konrad założymy stowarzyszenie. Wystarczy wypełnić 2 papierki zgłosić do UM, sądu i chyba US. Ale co dalej... hmmm. 
Fajnie jak by był aktywny społecznik z wiedzą, ale wychodząc z taką inicjatywą warto mieć zaplecze poparcia choć części branży i że nawet jak by nie chcieli się aktywnie udzielać to przynajmniej by przystąpili... ale czasem zebranie podpisów bez choć krzty aktywności zabija nawet najszczersze chęci. I tu znowu wrócę do przykładu firmy D, C, B i A które losowo nawet nie będą chcieli się spotkać raz do roku przy okrągłym stole  a tym bardziej przyznać sobie racje. Albo powiedzą że zamiast wpłacać 100zł do wspólnej kasy na fukcje statutowe stowarzyszenia wolą wydać na "reklamę"

Bo nie ukrywajmy każdy ma inny sposób na biznes, marże, reklamę, bezpieczeństwo... Ale też KAŻDY chce zarobić, a zarabiają oni/my na sprzedaży fajerwerków, robieniu pokazów... więc może warto spróbować się dogadać... choć na chwilę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stowarzyszenie na 20 firm to żadne poważne stowarzyszenie. Stowarzyszenie składające się z samych "młodych" firm nie przetrwa mimo ambicji, doświadczenie jest bezcenne. Stowarzyszenie bez "młodych" firm to wg. mnie stowarzyszenie bez  przyszłości, świeżego spojrzenia na problemy. We wszystkim trzeba znaleźć balans. Ja jako właściciel  mogę już teraz zadeklarować, że chętnie będę brał aktywny udział w takim stowarzyszeniu. Ktoś jednak musi mnie tam chcieć, takie stowarzyszenie musi chcieć naprawdę działać i się spotykać raz na 2-3 miesiące, po prostu poświęcić się trochę tematowi.

Zresztą zobaczcie jak mało poważnych firm udziela się chociażby na tym forum, nawet w tym temacie. Jest Pan Zbigniew, pojawił się Firek (fajnie!) i to by było na tyle. I tak to niestety bywa chyba w innych kwestiach. Osobiście spodziewałem się burzy pod tematem, a chyba teraz marudzę tylko ja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polacy nie mają wrodzonej lojalności by wspólnie realizować pewne cele. Jest to cecha naszego narodu. Dlatego czarno widzę wszelkie próby zrobienia czegokolwiek z większością.

Ja też deklaruję się, że mógłbym pomoc promować takie stowarzyszenie, ale teraz to importerzy muszą wpierw ruszyć tyłki by w ogóle miało to jakikolwiek sens.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, mpiwowski napisał:

Ja też deklaruję się, że mógłbym pomoc promować takie stowarzyszenie, ale teraz to importerzy muszą wpierw ruszyć tyłki by w ogóle miało to jakikolwiek sens.

Tu się miesza wiele tematów... Importerzy a pirotechnicy to 2 osobne sprawy. Importerów wypowiadających się na forum zapewne się nie doczekamy. Choć kiedyś bardzo się oto starałem, wysyłałem papierowe listy, jeździłem po importerach, rozmawiałem na prezentacjach. Niestety, nic to nie pomogło i nikogo zapewne do udzielania się nie przekonamy, to musieli by być pasjonaci. Grupa ludzi na forum nie jest dla nich targetem, ich interesują markety, hurtownicy i to od nich oni zbierają informacje.

8 godzin temu, PiroArt.eu napisał:

Zresztą zobaczcie jak mało poważnych firm udziela się chociażby na tym forum, nawet w tym temacie. Jest Pan Zbigniew, pojawił się Firek (fajnie!) i to by było na tyle. I tak to niestety bywa chyba w innych kwestiach. Osobiście spodziewałem się burzy pod tematem, a chyba teraz marudzę tylko ja

To jest kolejny temat... ile osób wypowiada się w tym temacie? Ile osób ma własną firmę? Ile osób ma uprawnienia pirotechnika? No właśnie...
Ja jestem bardzo wdzięczny Panu Zbyszkowi, Konradowi; i kilku innym osobą, że Wam się chce, macie ochotę i chęci. Inne osoby są zajęte firmami, realizacjami, rodziną... i nie można mieć im tego za złe bo to ich życie. Nikogo nie zmusimy... Nieraz słyszałem, brak czasu, brak chęci, ja się na tym nie znam, ale p oco... tego nie przeskoczymy. Choć naprawdę starałem się.

 

Zarejestrowanie się na forum to nie wszystko, trzeba mieć chęci, czas, zapał, zamiłowanie do fajerwerków i pirotechniki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie miałem zamiaru promować tutaj Stowarzyszenia, ani tworzyć koalicji na jego rzecz.
Nie bardzo wierzę, że Stowarzyszenie jako takie zdoła podjąć jakiegokolwiek działania.
Zbyt dużo w nim sprzecznych interesów, różnych wizji prowadzenia biznesu, a nawet zwykłego zadufania.

Liczyłem raczej na młodszych kolegów z forum, spoza firm, którzy są tacy aktywni, już się przygotowują do kolejnego Sylwestra :)
Pomyślałem, że skoro wybrali takie hobby, to przynajmniej spróbują je zachować.
Także firmy nie związane ze Stowarzyszeniem, większe i mniejsze, powinny chociaż spróbować podjąć działania osłonowe.

Jeśli władze dadzą jakiegokolwiek sygnał, że zamierzają ograniczyć obrót fajerwerkami, to pierwsze zareagują sieci handlowe.
Fajerwerki są dla nich tylko kolejnym wabikiem na klientów, więc bez bólu zrezygnują z nich, a w to miejsce znajdą coś nowego.
Odbudowa wydajnych sieci dystrybucji importerów, które to przecież zniszczyły związane z nimi markety, potrwa kilka lat.
To będzie mocny cios dla importerów, ale także dla fanów fajerwerków !

Jeśli na to nałożą się jeszcze lokalne zakazy używania fajerwerków bez zezwolenia, no to mamy posprzątane na wiele lat.
Małe firmy, działające lokalnie, naprawdę będą miały problem.
Firmy muszą mieć stałe przychody, nie wystarczy kilka dni sprzedaży przed Sylwestra, czy 1-2 pokazy w roku na zlecenie Gminy.
Będą musiały sobie znaleźć nowe źródła dochodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, rozumiem cel założenia tego wątku :)

Faktycznie należy ubolewać też nad frekwencją osób reprezentujących firmy w tym temacie. Co do działań promujących pozostaje nam, na razie, samodzielne szarże w postaci komentarzy na facebooku i innych portalach które negatywnie przedstawiają fajerwerki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę komentarze  czy posty na facebooku nic  nam nie  dadzą... dużo  osób  jest  za i zarazem  przeciw....osoby  po stronie  lewicowej i tak mają  swoją  "racje" które,media  bardzo uznają....Jeśli  jesteś  profesjonalistą czy zwykłym  hobbysta ,stwórzmy swoją raźność.Mam nadzieję,że  się w końcu  importerzy  obudzą i zaczniemy  razem działać! Bo nie wyobrażam  sobie  życia  bez pirotechniki  jak z wielu nas....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z tym, co powyżej napisaliście, ale z drugiej strony apeluję o to, by nie popadać w poczucie beznadziei i już teraz stawiać sprawę jako przegraną. Ludzie mają swój rozum. Nie pamiętam drugiej tak zaciekłej kampanii przeciwko pirotechnice jak w ubiegłym roku. Nowo powołane władze miast po wyborach samorządowych (np. ten inteligent z Warszawy) od razu zaczęły grę pod publiczkę, a jako że jesień i zima nie jest optymalną porą roku na organizowanie marszów równości czy innych manifestacji, postanowili zacząć od rezygnacji z pokazów, co by pokazać zielonym aktywistom jak bardzo potrafią się zatroszczyć o naszych "braci mniejszych". Zaczęło się mówić o całkowitej rezygnacji z fajerwerków i zakazach sprzedaży, media postanowiły zohydzić ludziom ten rodzaj witania Nowego Roku. Przykład? Programy poświęcone bezpiecznemu odpalaniu wyrobów pirotechnicznych, które niezależnie od poziomu dyskusji kończone są puentą - "a więc proszę państwa nie strzelajmy". Inny przykład to lasery na największych koncertach w Polsce transmitowanych przez media. Wszystkie te działania wpisują się w  widoczną w ostatnich latach tendencję do przedkładania interesów zwierząt nad ludzi i przywiązywanie do nich zbyt dużej wagi. Może jestem "konserwą" rodem z przedpotopowych czasów, ale jak widzę panie płaczące za wigilijnymi karpiami albo dzikami, których populacja naprawdę bardzo się rozrosła, a jednocześnie popierające mordowanie nienarodzonych dzieci "na życzenie", to mój umysł czuje pewien dyskomfort. Tak samo jak widzę ludzi stawiających psy czy koty na równi z dziećmi, rodzeństwem itp. Na szczęście da się zauważyć jedno - to jest mniejszość. Mniejszość, która wykorzystując trendy dominujące w tych czasach, robi z siebie pępek świata i jest najgłośniejsza. Ale nie wszyscy zwariowali. 200 osób zareagowało pozytywnie na mój post w mediach społecznościowych nt. fajerwerków, jaki opublikowałem na kilka dni przed 31-ym. Co się działo później to nigdy nie zapomnę. Ilość fajerwerków, jaką zobaczyłem w ostatniego Sylwestra o północy, wbiła mnie w ziemię. Jeden wielki ogień na niebie, niekwestionowany rekord. W mojej okolicy strzelali wszyscy, w niebo szły profesjonalne baterie mające po kilkaset strzałów, szelki, wyrzutnie kątowe po dziesięć salw naraz. Wiem z różnych źródeł, że także inne miasta pokazały siłę.

To jest powitanie Nowego Roku w mieście, którego wspaniały prezydent z rezygnacji z fajerwerków uczynił kluczowy punkt swojego planu działania na pierwsze dwa miesiące prezydentury (później przyszła pora na karty LGBT itp.). Jak widzicie, dzięki temu psy w stołecznych mieszkaniach spokojnie przespały noc i nie miały się czego bać. Wpadka? Nie. Blamaż na całej linii.

A tutaj polecam Wam ostatnie sekundy nagrania (wprawdzie z 2017/18). Pokaz był faktycznie niepotrzebny, bo zakopiańczycy "odrobili go" i to z nawiązką. Wątpię czy fajerwerków byłoby aż tyle, gdyby władze zdecydowały się jednak urządzić kilka minut prawdziwego pokazu. Wtedy ludzie przyszliby go pooglądać i nie musieliby brać spraw w swoje ręce.

Myślałem o tym dużo i chcę wspomnieć o jeszcze jednym pominiętym przez Was aspekcie. Aspekt ekonomiczny. Gdyby w urzędach skarbowych zabrakło kiedyś rąk do pracy, to wielu naszych rodaków mogłoby zostać tam zatrudnionych bez postępowania rekrutacyjnego. Zaglądanie innym do kieszeni to nasz sport narodowy, a fajerwerki - przez to że są tak widowiskowe - stają się "kozłem ofiarnym", kiedy mówi się o czyjejś niegospodarności. Miasta ponoszą duże straty na niekorzystnych przetargach, dofinansowaniach dla niepotrzebnych instytucji mogących zachować samowystarczalność, nagrodach dla urzędników, uposażeniach itp., ale tego na pierwszy rzut oka nie widać. A fajerwerki choćby raz w roku? Niemal zawsze można gdzieś usłyszeć Januszy narzekających na to, że "moje ciężko zarobione piniendze wyrzuca się w niebo". Dodatkowo media typu interia, wp, onet, cyklicznie prezentują wyliczanki typu - "Polacy wydali na fajerwerki tyle, że można by za to kupić tyle i tyle Pendolino, Dreamlinerów, wybudować ileś tam kilometrów dróg..." Wtedy niektórych szlag trafia, bonajchętniej sami decydowaliby na co ich sąsiad, albo urząd miasta wyda pieniądze. Ale nie zagłosuje w budżecie obywatelskim, bo jeden głos niczego nie zmieni, a zresztą złodzieje i tak sfałszują, a sąsiadowi nie powie co myśli o jego wydatkach na pirotechnikę, bo w głębi duszy wie, że może się tym ośmieszyć. Ludzi denerwuje to, że publiczne pieniądze wydaje się na fajerwerki, ale z naszej perspektywy to może nawet lepiej, bo dzięki temu wzrośnie popyt na pirotechnikę amatorską i będziemy cieszyć się coraz większym wyborem towaru.

A co do delegalizacji, na razie nie jest ona możliwa. W orzecznictwie administracyjnym jest przyjęte, że zakazanie jakiegokolwiek używania materiałów pirotechnicznych pod groźbą sankcji, nie ma żadnego oparcia w obowiązującej Ustawie o samorządzie gminnym, toteż ewentualny akt prawny likwidujący swobodę strzelania w Sylwestra, będzie z nią niezgodny. Obywatelska inicjatywa ustawodawcza (przewidująca taki zakaz), musiałaby być zgłoszona przez co najmniej 100 tysięcy obywateli, którzy w ciągu trzech miesięcy zbiorą podpisy. Problem w tym, że nawet to nie załatwi sprawy, bo konieczne będzie wtedy rozpisanie nowej ustawy, w najlepszym razie nowelizacja tej wyżej wymienionej. A to wiąże się z wieloma obostrzeniami i procedurami, wśród których także branża pirotechniczna będzie miała okazję "dać głos". A zbyt głęboka i pozbawiona wymiaru konieczności ingerencja w gospodarkę (a przecież piro-biznes generuje olbrzymie obroty), budziłaby już poważne wątpliwości jeśli chodzi o zgodność z Konstytucją...

Poza tym - szczerze wątpię w takie działania, mając na uwadze jak branża pirotechniczna rozwinęła się w Polsce i jakie generuje przychody do budżetu, a także ilu ludzi straciłoby pracę - choćby sezonową - w przypadku takiego działania. I to powinien być nasz główny argument w tej dyskusji. Przecież likwidacja handlu pirotechniką na straganach przed Sylwestrem, który jest dla wielu ludzi źródłem dochodu, byłaby jak likwidacja budek z lodami z nadmorskich miejscowościach ;) Tego nie da się zrobić ot tak, bo pieski się boją. No chyba że duże straty w budżecie Państwa i pozbawienie pracy tysięcy ludzi to dla rządzących błahostka...

Głowa do góry Panowie, bądźmy czujni, ale też znajmy swoją wartość.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiało optymizmem :) ale dla przykładu ...
W 2015 Prezydent Gronkiewicz wydała zarządzenie wprowadzające ograniczenia w wynajmie nieruchomości będących we władaniu Warszawy. Powołując się na konieczność ograniczenia hałasu ble, ble, ble, zabroniono prowadzenia uciążliwej działalności na nieruchomościach miasta w godzinach 23-7. Dotyczyło to także pokazów sztucznych ogni, z wyłączeniem imprez miejskich - Sylwestra i Wianków, oraz tego co się dzieje na Pl. Defilad. Niby wszystko ok !
Po dwóch latach, w 2017 roku pojawiło się kolejne zarządzenie Pani Prezydent regulujące zasady wydzierżawiania tychże terenów, nowe stawki, itp. Do tego zarządzenia dodano załącznik precyzujący co wolno dzierżawcy, a co nie, w którym oczywiście utrzymano zakaz hałasowania w godzinach 23-7, ale na ostatniej 6 stronie, w ostatniej linijce napisano, że na gruntach miasta zabrania się "przeprowadzania pokazów pirotechnicznych."
Jak to mówią - jak chce się psa uderzyć, to kij się znajdzie !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowni Państwo, 

Z uwagi sygnalizowaną przez naszych klientów potrzebę podjęcia działań poprawiających wizerunek branży pirotechnicznej oraz wdrożenia działań blokujących radykalizację przepisów normujących szeroko pojęte obchodzenie się z wyrobami pirotechnicznymi widowiskowymi, firmy Jorge, Super Power oraz Triplex postanowiły powołać do życia Fundację Rozwoju i Edukacji Pirotechnicznej. Działalność tej Fundacji będzie mieć na celu:

 

•             Rozwijanie świadomości społecznej w zakresie bezpiecznego użytkowania materiałów pirotechnicznych;

•             Upowszechnianie, rozwijanie i promowanie materiałów pirotechnicznych;

•             Popularyzację wiedzy na temat materiałów pirotechnicznych oraz ich historii;

•             Doradztwo i pomoc organizacyjna oraz szkolenie kadr innych podmiotów zainteresowanych działalnością Fundacji;

•             Podnoszenie świadomości społecznej w zakresie wpływu materiałów pirotechnicznych na środowisko;

•             Popularyzację, wspieranie oraz rozwój branży pirotechnicznej;

•             Reprezentowanie, ochronę praw i interesów innych podmiotów zainteresowanych działalnością Fundacji;

•             Pomoc w rozwoju pasji osób młodych w celu świadomego kierowania swoim życiem;

•             Kontynuowanie tradycji celebrowania okazji przy użyciu materiałów pirotechnicznych;

•             Aktywizację społeczną i wspieranie postaw współdziałania i dobrej oraz bezpiecznej zabawy z użyciem materiałów pirotechnicznych.

 

Zdajemy sobie jednak sprawę, że w działania mające na celu poprawę wizerunku branży pirotechnicznej chce się włączyć wielu innych importerów i dystrybutorów pirotechniki. Wszystkim nam przyświecają wspólne cele, wychodzimy więc z propozycją dołączenia do prac Fundacji każdego, kto chce mieć wkład w ten proces.

Wszelkie dotacje będą mile widziane – pamiętajmy bowiem, że sytuacja wymaga zjednoczenia się całej branży, w końcu każda z firm, niezależnie od profilu działalności, będzie beneficjentem działań Fundacji.

 

W celu uzyskania szczegółowych informacji prosimy o kontakt z przedstawicielami firm Jorge, Super Power lub Triplex.

  • Like 1
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teoretycznie zakładając ze sprawa praktycznie przegrana może warto w miedzy czasie poważnie debatować o minimalizacji strat. Jakieś kompromisy by nie stracić wszystkiego ??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz dla odmiany mamy skrajny pesymizm.
Jeśli z góry założymy, że przegramy, to kto z nami będzie negocjować ?
Po co miałby to robić - zwycięzca bierze wszystko !
Tu nie ma innego wyjścia - trzeba się okopać na pozycji i jej bronić !
Część osób z branży to zrozumiała, ale reszta nie wiem dlaczego zakłada, że jakoś to będzie.
Jeśli nie podejmiemy wspólnych działań to NIE BĘDZIE !!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, 

Skąd wiadomo, że nie będzie pokazu podczas Wianków w Warszawie? Jest już jakaś oficjalna informacja na ten temat?

Jeżeli to prawda, to może jest to dobra okazja żeby pokazać nasze niezadowolenie i że są osoby, którym zależy na pokazach pirotechnicznych. Ten pokaz był od wielu lat i przyciągał tłumy! Brak pokazu to niszczenie jednego z największych corocznych wydarzeń w Warszawie.

Można by stworzyć jakiś fanpage albo wydarzenie, że chcemy pokazu fajerwerków na Wiankach. Może jakaś petycja? Ewentualnie możemy też zawalczyć o "cichy" pokaz, żeby obalić argument, że zwierzęta się boją. Cichy pokaz również może być bardzo widowiskowy. Przykład poniżej, no może poza finałem, który nie jest cichy 😜.

https://youtu.be/WQLsI38jKV4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...